poniedziałek, 18 marca 2013
New life- Mandala. Możesz wymyślić swoje życie
Mandala- tajemniczy obraz. Dla mnie mandale są przejściem do kolejnego etapu życia.
Jeśli pracujesz nad zmianami w sowim życiu, możesz to robić także i tak- rysując, czy też malując mandale.
Sami najlepiej wiemy, co dla nas jest najlepsze- głęboko wewnątrz siebie. Więc kolory, kształty wybieramy intuicyjnie, przelewając naszą energię na papier, czy szkło, jak u mnie.
Robię to co jakiś czas i zawsze są niesamowite efekty w życiu. Jak to się dzieje? Z jednej strony- uwalniają się emocje, energia, a z drugiej- gdy potem patrzę na mandalę, płyną one do mnie i już na poziomie świadomym manifestują się w życiu.
Zastanawiając się nad różnymi aspektami życia, wzięłam szkło, farby i tak oto powstała nowa mandala New life- kolorowa, gdzie dużo się dzieje, posypana złotym brokatem- jako symbol obfitości i błogosławieństw.
Jak malować? Ja zawsze najpierw medytuję, a potem już zagłębiam się w malowanie: z radością ( fun jest ogromny!), bez napięć, że ma być jakoś, po prostu flow.
A największy fun jest wtedy, kiedy już skończę i wieszam na ścianie- wtedy dopiero widzę, co wyszło z głowy, z duszy...
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Świąteczne kubeczki dla przyjaciół
Dopadła mnie wena twórcza! Byłam w hipermarkecie po żwirek dla kota i przy okazji znalazłam tam bardzo piękne kubeczki. No i się zaczęło... Najpierw kupiłam dwa, pomalowałam i wyszły takie:
.jpg)
A potem kupiłam jeszcze osiem, pomalowałam i poprosiłam przyjaciół, którzy przychodzą na Śniadania Biznesowe w Bielsku- Białej ( tak, te słynne- w Lunicie) , aby kupili kubeczki. Uzbierało się 200zł, które, jak zwykle, gdy sprzedaję swoje prace , przeznaczyłam dla ciężko doświadczonej przez chorobę Irenki.
http://www.fakt.pl/Dzieki- Wam-moge-sie-uczyc,artykuly, 132235,1.html
A reszta kubeczków- poniżej. Fajnie jest malować, a malować i dzielić się z kimś- jeszcze fajniej:)
.jpg)
Kubeczki na gorącą świąteczną herbatkę z goździkami, imbirem i miodem:)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
A potem kupiłam jeszcze osiem, pomalowałam i poprosiłam przyjaciół, którzy przychodzą na Śniadania Biznesowe w Bielsku- Białej ( tak, te słynne- w Lunicie) , aby kupili kubeczki. Uzbierało się 200zł, które, jak zwykle, gdy sprzedaję swoje prace , przeznaczyłam dla ciężko doświadczonej przez chorobę Irenki.
http://www.fakt.pl/Dzieki-
A reszta kubeczków- poniżej. Fajnie jest malować, a malować i dzielić się z kimś- jeszcze fajniej:)
.jpg)
Kubeczki na gorącą świąteczną herbatkę z goździkami, imbirem i miodem:)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
piątek, 30 listopada 2012
Świat w barwach tęczy
Za oknem szaro, mokro- jak to bywa jesienią. A u mnie pojawiły się dwie kolorowe, tęczowe mandale. Cieszy mnie zwłaszcza pomarańczowy kolor- to radość. Radość z bycia tu i teraz, cieszenie się tym, co robię- gdy jestem z ludźmi na środku sali i prowadzę warsztaty z negocjacji, gdy potem jadę- bezpiecznie i szczęśliwie do domu. Gdy gotuję pyszną zupę- też kolorową, a potem myję gary.
Fascynują mnie kolory, ciekawią mnie sprawy energetyczne, czakry.
Czerwień- to kolor pierwszej czakry- to sprawy materialne, potem jest pomarańczowy właśnie- radość, ale też sprawy seksualne ( czyli radość:)), potem jest trzecia czakra- siła wewnętrzna, a potem czakra serca- zielona- miłość, nowe sprawy, potem jest czakra gardła- niebieska- to wyrażanie siebie. Potem jest czakra w kolorze indygo- tzw. trzecie oko- kolor indygo- intuicja i wreszcie ostatnia, koronna
czakra- kolor fioletowy- otwarcie się na wymiary
duchowe.
Fajnie, gdy jest kolorowo, czego wszystkim życzę:)
Fascynują mnie kolory, ciekawią mnie sprawy energetyczne, czakry.
Czerwień- to kolor pierwszej czakry- to sprawy materialne, potem jest pomarańczowy właśnie- radość, ale też sprawy seksualne ( czyli radość:)), potem jest trzecia czakra- siła wewnętrzna, a potem czakra serca- zielona- miłość, nowe sprawy, potem jest czakra gardła- niebieska- to wyrażanie siebie. Potem jest czakra w kolorze indygo- tzw. trzecie oko- kolor indygo- intuicja i wreszcie ostatnia, koronna
czakra- kolor fioletowy- otwarcie się na wymiaryduchowe.
Fajnie, gdy jest kolorowo, czego wszystkim życzę:)
czwartek, 30 sierpnia 2012
I w Polsce się da
Pomalowałam ostatnio szklany kubek. Pięknie wyszedł.
Malowałam go z radością i spontanicznie- chciałam docenić coś, co ujęło mnie za
serce. Tu w Polsce, a konkretnie- we Wrocławiu.
Pracuję jako trener biznesu, jeżdżąc w różne miejsca w
Polsce. Odwiedziłam mnóstwo hoteli, poznałam przeróżne sposoby obsługi klientów
( czyli mnie). A jednak zdziwiłam się i zachwyciłam się tym, czego
doświadczyłam właśnie we Wrocławiu, gdzie dwóch niezwykłych młodych ludzi
prowadzi Centrum Biznesu. Można tam
zrobić szkolenie wraz z noclegiem.
To miejsce, gdzie tak zupełnie bez powodu, po prostu,
wszyscy się uśmiechają tak, jakby czekali właśnie na mnie… Niby nic wielkiego,
a jednak nie wszędzie się tak uśmiechają. To miejsce, gdzie pytają: „na którą
godzinę życzy sobie pani śniadanie do pokoju?”. I jeśli powiem, że na 6.45, to
punkt 6.45 puk puk i kolejna młoda, uśmiechnięta osoba przynosi tacę ze
śniadaniem. Niby nic wielkiego, a jednak nie wszędzie tak jest. Biorąc pod
uwagę fakt, że to nie jest hotel i recepcja nie jest czynna przez całą dobę,
ale od 7 do 22.
To miejsce, gdzie jeśli powiem, że jutro chciałabym
śniadanie na…4.50 ( bo robię szkolenie od 6 rano- tak, zdarza się i o takiej
porze), to wiem, że nie ma problemu. Ale ponieważ o tej porze nie potrafię nic
zjeść, więc proszę o zapakowane kanapki. I dodaję, że w takim razie można te
kanapki zrobić wieczorem, żeby nie trzeba było specjalnie tak wcześnie rano
przychodzić. A wtedy słyszę: „Jednak przyniesiemy pani kanapki rano, o
4.50, ponieważ pani jutro już wyjeżdża,
a my chcielibyśmy panią pożegnać”
Każdy poczułby się wyjątkowo. Ja też:)
A rano 4.50- puk puk i z pięknie zapakowaną torbą z
kanapkami, soczkiem, jogurtem i ciasteczkiem stoi Pan Szymon w garniturze (
jeden z właścicieli) i z uśmiechem (
choć oczy miał zaspane) wręcza mi torbę i mówi: „ Pani Doroto, zmotywowała mnie
pani, żebym wcześniej wstał. I ja sobie teraz faktury powpisuję”. I znów
poczułam się wyjątkowo. O 4.50 rano.
W WenderEdu, bo tak nazywa się to magiczne miejsce uśmiecha
się o 5 rano Pan Ochroniarz. I z uśmiechem zabiera mi walizkę do samochodu. I
życzy mi dobrego dnia. A wieczorem, gdy przyjeżdżam uśmiecha się także Pan,
który sprząta przed wejściem. Ale oprócz tego, że się uśmiecha, to wykonuje
swoją pracę z takim zaangażowaniem, jakiego nie widuję często. Tak, jakby mycie
chodnika przed drzwiami, upstrzonego gołębimi kupami, zamiatanie, czy
sprzątanie niedopałków było najwspanialszą pracą. A Pan mówi, że pracę trzeba
cenić i że on lubi mieć coś do roboty. Pan wygląda na emeryta, który sobie
dorabia.
Zapomniałam dodać, że gdy przyjeżdżam, zawsze ktoś pomaga mi
nieść bagaże. Albo któryś z właścicieli ( jest jeszcze Pan Paweł), albo Pan Sebastian
z recepcji. Pan Sebastian z artystyczną duszą, który robi piękne zdjęcia i
pięknie maluje na szkle.
Na koniec dodam, że w pokoju jest mega wygodne łóżko, w
szafie koc, jakby było chłodno ( i jakoś klienci nie kradną!), na stole
czajnik, a w koszyku do wyboru kilka rodzajów herbat, kaw. Automaty z kawą,
wodą są także na korytarzu. Bez dodatkowych opłat! A w łazience- oprócz
wszystkiego co trzeba, nawet miska, gdybym chciała sobie coś wyprać. I taboret
(zazwyczaj w hotelach kładę rzeczy na podłodze, bo nie ma na czym).
Wszystko jest przemyślane tak, że można czuć się dobrze,
wygodnie i wyjątkowo.
Ale to ludzie tworzą to miejsce. Uprzejmość, uśmiech,
empatia, chęć pomocy i docenienie mnie o 4.50 rano to jest to, co mnie ujęło i
co spowodowało, że namalowałam kubek dla Pana Szymona.
I w Polsce też się da być uprzejmym i uśmiechniętym. Tym
bardziej cudowne jest to, że propagują to ludzie młodzi.
A Pan Sebastian, pracujący w recepcji to artystyczna dusza,
bo jak przynosi tacę ze śniadaniem, to
wszystko jest pięknie ułożone, a ciasteczka na talerzyku układa w formie
uśmiechniętej buźki: dwie kuleczki to oczy, ciasteczko w kształcie serduszka to
usta, a dwa trójkątne ciasteczka to uszy. I z radością w oczach mówi: „ Nie
spodziewałem się, że pani to zauważy. Dziękuję”
A w co Ty wkładasz swoje serce? Czy zauważasz to, w co inni wkładają serce?
| Kubek dla Pana Szymona |
| Buźka z ciasteczek :) |
czwartek, 3 maja 2012
Na szkle malowane- część trzecia moje prace
Mówiłam o tym, że warto coś tworzyć , mieć swoje pasje, a także jak radość z tworzenia zwiększa się, gdy dzielimy się z innymi. I że każdy może tworzyć: niektórzy malują, inni gotują boskie pierogi, jeszcze inni tworzą modele samolotów, a ktoś może ułożyć bukiet z kwiatków, czy robić ciekawe prezentacje komputerowe. Jest tyle możliwości! Ważna jest radość, gdy się to robi, bo wtedy jesteśmy tu i teraz. I o to m.in. chodzi w życiu :)
wtorek, 1 maja 2012
Na szkle malowane część 2 moje prace
A to druga część moich prac- przygotowałam ją na wystawę, która była w Bielsku- Białej 26.04. 2012. Było pięknie- sporo butelek poszło w świat, a przy okazji pojawiły się fundusze dla małej Irenki, która czeka na kolejne operacje...
Ludzie mają wielkie serca i to nieprawda, że nie chcemy pomagać, że każdy myśli tylko o sobie. Nawet na takiej niewielkiej, lokalnej imprezie dzieją się cuda.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Wielkanocna butelka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)